Krążą różne plotki o nim i o jego zachowaniu.
Jedni mówią, że jest szanowanym biznesmenem, a drudzy że lubi nieźle się zabawić po pracy, ale dla mnie jest ważna tylko praca, jak na ten moment.
Nie obchodzi jaki jest mój szef poza pracą - to jego sprawa.
Zresztą, widziałam go nieraz na zdjęciach, po co się tak stresuje?
Oh, może dlatego, że jest znany także z opinii kobieciarza?
Chociaż nie, nie spodobam mu się. Jestem zwykłą kobietą o zwyczajnej naturze.
-Proszę!-słyszę z jego biura i trzęsącymi się rękoma chwytam za klamke i otwieram ją. Wchodzę do biura, staram sie zrobić to z gracją, ale oczywiście na moje szczęście - potykam sie o próg. Na szczęście nie upadam, ale słyszę uciekający chichot z jego ust.
Patrzę na niego. Jejku, jest taki... męski? Tak, to dobre określenie.
-Dzień dobry panno Brooks.-powiedział z chrypą.
Zaczynam nowe życie. Tu, w Nowym Jorku.